Newsflash

Sprawiamy, że rozwój nabiera sensu!

Zamów newsletter!

*

:

:

Rozwój to nie wzrost gospodarczy! – raport o rozwoju społecznym

Human Development Report 2011Prezentacja raportu UNDP o rozwoju społecznym 2011 przypomniała uczestnikom, że rozwój to znacznie więcej niż wzrost gospodarczy. Nie można pominąć aspektów społecznych i ekologicznych. Musimy zmienić nasz wzór rozwoju. W przeciwnym razie czeka nas pogorszenie warunków życia na całym świecie, również w Polsce.

Mówcy na spotkaniu 14 grudnia 2011 r. w pałacu prezydenckim w Warszawie podkreślili, że zbyt często zapominamy o społecznych i ekologicznych skutkach wzrostu gospodarczego. Za mało czynimy, aby rozwój faktycznie przyczyniał się do zwiększenia możliwości życiowych zwykłych ludzi i ograniczenia ich zniewolenia - co już wiele lat temu postulował m.in. Amartya Sen, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii i współautor wskaźnika rozwoju ludzkiego (ang. skrót HDI), stosowanego przez UNDP.

- Świat może wyżywić wszystkich ludzi. Jeśli dziś w świecie jest głód, to powodem jest polityka - powiedział Krzysztof Stanowski, podsekretarz stanu w ministerstwie spraw zagranicznych. Przypomniał, że Polska musi włączać się do europejskiej pomocy rozwojowej i wspierać kraje globalnego Południa.

- Likwidacja głodu jest możliwa. Jednym z warunków jest zwiększenie skuteczności pomocy - powiedział minister Stanowski, który niedawno przewodniczył polskiej delegacji na IV Forum Wysokiego Szczebla ws. Skuteczności Pomocy w Pusanie w Korei Południowej.

Raport UNDP o rozwoju społecznym zaprezentowała zastępczyni sekretarza generalnego ONZ. Rebeca Grynspan zachęcała polityków, aby nie skupiali się wyłącznie na na średnich arytmetycznych - bo nie odzwierciedlają one istniejących w świecie nierówności.

Prezentując wykresy z raportu, Rebeca Grynspan przekonywała, że nierówność poważnie przyczynia się do obniżenia wskaźnika rozwoju społecznego zarówno w krajach rozwiniętych, takich jak Polska, jak i w krajach rozwijających się. Tegoroczny raport UNDP ujawnia, że nasz kraj traci prawie 10 procent swojego potencjału rozwojowego właśnie z powodu nierówności społecznych. Problem ten jest jeszcze większy w wielu krajach rozwijających się.

- To pokolenie jest ostatnim, które cieszy się wzrostem gospodarczym, nie odczuwając boleśnie negatywnych skutków tego wzrostu - podkreśliła zastępczyni sekretarza generalnego ONZ. - Potrzebny nam inny niż dotychczas wzór rozwoju, bardziej włączający, sprawiedliwy i zrównoważony. To wyzwanie szczególnie dla krajów bogatych, które wciąż nadają ton światowej gospodarce i polityce.

Michał Boni, minister administracji i cyfryzacji zadał pytanie: czy jest nam potrzebna Ziemia 2.0? W ten sposób odniósł się do zagrożeń dla środowiska wynikających z niezrównoważonego wzrostu gospodarczego. Ostrzegł, że w 2050 roku Polsce - jak i całej Unii Europejskiej - grozi peryferyzacja, gdyż pozycję dominującą w świecie zdobędą takie państwa jak Chiny, Indie i Brazylia.

- Jak przyszłe pokolenia mają artykułować swoje interesy? - pytał prof. Tomasz Żylicz, dziekan wydziału nauk ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego. Obecny model rozwoju, oparty głównie na dążeniu do wzrostu gospodarczego, sprawia, że nasze pokolenie zagraża przyszłym.

- Rolnicy we Francji mogą przyjechać do stolicy i demonstrować, aby wywrzeć nacisk na swoich decydentów. Ale przyszłe pokolenia nie mogą zaalarmować, że potrzebna jest sprawiedliwość międzypokoleniowa. Musimy wszyscy o tym pamiętać – przypomniał prof. Żylicz. Podkreślił, że celem dla Polski i innych krajów powinna być zmiana modelu gospodarki i wzoru rozwoju. Korzystające ze slajdu, pokazał, że dotychczas jest stanowczo zbyt mało krajów, które charakteryzują się najmniejszą presją na na środowisko przy stosunkowo wysokim HDI. Obecnie Kuba ma najwyższy HDI pośród krajów charakteryzujących się śladem ekologicznym poniżej 2 ha na osobę.

Andrzej Kassenberg z Instytutu na rzecz Ekorozwoju jeszcze raz przypomniał, że zasoby ziemi są  skończone. - Już teraz „zjadamy” ziemię, zabieramy ją przyszłym pokoleniom - ostrzegał.

- Musimy postawić sobie limit zużycia zasobów na świecie. Istnieją już skuteczne rozwiązania, oparte na odnawialnych źródłach energii. Trzeba jednak odwagi, aby je wdrożyć - podkreślił Andrzej Kassenberg. 

Odnosząc się do wypowiedzi ministra Stanowskiego, Janina Ochojska zaapelowała, aby nie przeceniać znaczenia mechanizmu jednego procenta dla finansowania polskiej pomocy rozwojowej.  - To dobrze, że polscy podatnicy mogą przekazać jeden procent swojego podatku na działalność dowolnej organizacji pożytku publicznego. Jednak mniej niż jedna setna (!) z przekazanych w ten sposób funduszy faktycznie przeznaczona jest na pomoc rozwojową. Dlatego rząd powinien przekazywać większe środki na wsparcie dla krajów Południa i jednocześnie zrezygnować z takich nietrafnych działań jak kredyt dla Chin w ramach pomocy wiązanej, który od lat dominuje jako największa pozycja w polskiej pomocy dwustronnej - podkreśliła szefowa Polskiej Akcji Humanitarnej.

W spotkaniu w pałacu prezydenckim uczestniczyło paru ministrów i liczni przedstawiciele korpusu dyplomatycznego, świata nauki, think-tanków i organizacji pozarządowych. Dyskusja pokazuje, że zmienia się wśród decydentów podejście do rozwoju - chociaż wciąż zbyt wolno. Produkt krajowy brutto przestaje być jedynym wskaźnikiem rozwoju. Równość dochodowa, równość płci i troska o los przyszłych pokoleń stają się tematem dyskusji.

Pozytywną wiadomością jest, iż wskaźnik rozwoju ludzkiego będzie zastosowany w Długookresowej Strategii Rozwoju Kraju do roku 2030, głównym dokumencie strategicznym dla rozwoju w Polsce. Jednak trudno oczekiwać, że  apele o zmianę modelu rozwoju faktycznie zostaną wprowadzone, jeśli w polskich dyskusjach nie będą aktywnie uczestniczyły organizacje społeczeństwa obywatelskiego.

Dowiedz się więcej: